RODZINNA GRA PLANSZOWA "PIERWSZA POMOC" BAWI I UCZY RATOWAĆ

On marzec 27, 2019

Kiedy planszówka może pomóc uratowac życie ...

Głównym zadaniem każdej planszówki jest rozrywka. Rzadko kiedy kupujemy ją, bo chcemy czegoś nauczyć nasze dzieci lub siebie. Ma być zabawa, śmiechy i miło spędzony czas. Oczywiście, że mnóstwo jest na rynku gier, które uczą. Jak do tej pory nie spotkałam jednak takiej, która w tak bezpośredni sposób mówi: tak! Ta gra może pomóc uratować życie twoje, twojego dziecka z którym właśnie siedzisz przy stole, kogoś bliskiego, czy całkiem nieznanego.

Ale hej ho! Baw my się! I wiecie co? Wydawnictwu Hippocampus to się fenomenalnie udało.

Sam tytuł sugeruje, że lekko nie będzie. Gra uczy pierwszej pomocy. Ale nie jest to takie sztampowe, nudne uczenie się. Od lat jestem wielkim zwolennikiem teorii, że dzieci uczą się przez zabawę. W zasadzie – Im bardziej nie zauważalna jest ta część edukacyjna – tym lepiej.

Dzieci się bawią, śmieje, podpuszczają wzajemnie, a wiedza się leje.


Nie ma to czego ukrywać: wiedza Polaków na temat pierwszej pomocy jest ciągle w powijakach. Ambitne plany, szkolenia, wymogi pracownicze, zajęcia w szkołach – prawdę powiedziawszy to jazda mocno po bandzie. Robimy co musimy. Absolutne minimum. Dla papierka, dla zaliczenia, dla zwolnienia z kilku godzin lekcyjnych – każdy ma swój powód. Nie czujemy potrzeby tej wiedzy, bo nie ciąży nad nami bezpośrednie zagrożenie. Kiedy już jednak pojawi się ono znienacka-  jest za późno.

Wyciągnięcie z zakamarków pamięci precyzyjnych podstaw pierwszej pomocy, w sytuacji, kiedy zagrożone jest życie własnego dziecka, partnera, kogoś bliskiego lub po prostu kogoś, komu chcemy pomóc, jest po prostu niemożliwe. Mnie, jako poczwórnej mamie, najbardziej niepokoi okres Wakacyjny, kiedy dzieci rozjeżdżają się po koloniach, obozach, miejscach do których nie jestem w stanie dotrzeć w sytuacji zagrożenia, żeby pomóc natychmiast. Teraz, kiedy starsze dzieci są na tyle duże, że ich czas spędzony poza domem, z przyjaciółmi, bez rodziców, przeważa znacznie nawet czasem rodzinnym, czuję, że to mój ostatni moment na działanie. Nie lubię polegać na wiedzy innych. Dlatego za punkt honoru postawiłam sobie przygotować się do tego sezonu.

Jedyne, czego żałuję, to fakt, że zdecydowałam się na to tak późno. Ale płyniemy do brzegu. Teraz będzie samo gęste – obiecuję.

„Pierwsza pomoc”, to gra, w której autor od poczatku założył, że ma być ona przeznaczona dla dzieci 8 +. Sugerują na początku nie rozstawać się z instrukcją, do której warto odwoływać się w sytuacjach newralgicznych, przy pierwszej rozgrywce. Gra nie jest nieskomplikowana, ale ma kilka warstw, które z instrukcją stają się czytelne. Potem idzie już „samo”.

Jedna rozgrywka przeznaczona jest dla dwóch – czterech osób. My graliśmy trochę drużynowo, bo było nas więcej ale dzięki temu mieliśmy chyba lepszą zabawę, bo przecież co dwie głowy to nie jedna. Gra Pokrywa wiele tematów: zapoznaje nie tylko z podstawową wiedzę o pierwszej pomocy ale też edukuje w kwestii znajomości anatomii – można mówić o tym, gdzie np. produkowana jest ta żółć, ale najpierw trzeba wiedzieć gdzie owy organ ją produkujący się znajduje w naszym ciele. ( Nie uwierzycie, ile osób nie ma pojęcia – po lewej czy po prawej stronie?)


Gra składa się więc z:

planszy,

żetonów,

pionków,

detektorów odpowiedzi (genialnie nakładka, która po przyłożeniu do karty pytań – oczywiście również w zestawie, sprawia, że ukazują nam się odpowiedzi),

kart z pytaniami,

instrukcji, o której na początku zapomnieć nie należy,

samouczka oraz oczywiście kostki do gry bez której nie zaczniemy i nie ruszymy do przodu.


Nasza pierwsza rozgrywka trwała prawie półtorej godziny. Kolejne, nie przekroczyły godzinę (bo nie podbierał nam już wtedy i nie przestawiał wszystkiego Jack, który z racji swoich jedynie czterech lat, grać z nami specjalnie nie mógł ale bardzo bardzo chciał) myślę, że kolejna gra z podstawami pierwszej pomocy, przeznaczona dla przedszkolaków, byłaby strzałem w dziesiątkę. Ja z pewnością kupiłabym taką wersję dla Jack'a.

Na razie jednak cieszymy się naszą pierwszą pomocą. Przyznaję się bez bicia – odświeżyłam wiele informacji z czasów studenckich, wiele nowych się nauczyłam. Wiedza z zakresu pierwszej pomocy jest wiedzą żywa – trzeba ją często odświeżać. Wiele nowego się tu dzieje. Powstają nowe, lepsze, łatwiejsze metody, których znajomość może uratować ludzkie życie. Bardzo bardzo mocno chciałabym nakłonić was – szczególnie teraz, kiedy do wakacji zostało jeszcze chwila czasu – do kupna tej gry dla waszych rodzin.

 

Sprawdźcie sobie prezent spokoju sumienia, że zrobiliście wszystko, co w waszej mocy, aby przygotować wasze dzieci na każdą ewentualność. A jednocześnie daje im mocno bazę i podstawy z których – miejmy nadzieję – nigdy nie będą musieli skorzystać.

Gra do kupienia jest w wydawnictwie Hipokampus TUTAJ

Polecam, zalecam, proponuję, kuszę...

TERAZ DO KOŃCA MARCA MACIE - do niedzieli macie 20% zniżki na tę grę na haslo: pomyslowamama

Warto skorzystać!



Komentarze


Zostaw swój komentarz