BITWA O ZĘBY – PLANSZÓWKA ZE ZDROWYM UZĘBIENIEM W TLE

Mycie zębów kilkulatkowi przypomina walkę z tyranozaurem – wiadomo, że sam jeszcze dokładnie nie ogarnie więc trzeba to nadzorować i wspomóc, jednocześnie przekonując niechętnego szczotkowaniu delikwenta, że nieumyte zęby może spotkać straszny los , a jego właściciela, ból … Przekonywać bez wrzasków ale za to z uśmiechem na ustach można na niewiele sposobów. Wydawnictwo Hipokampus wpadło jednak na takowyż… A zatem…

Weź jednego opornego w szczotkowaniu delikwenta. Posadź przy stole. Nie – dobrze przeczytałaś/łeś – przy stole – nie w łazience. Daj mu… nie – nie szczoteczkę – daj mu planszówkę. Strasznie, grożenie i fizyczny nadzór nad jakością szczotkowania szybko nudzi się obydwu stronom – biednemu, uciemiężonego dziecku i jego oprawcy – katowi – dbającym o zdrowie jego perełek. Szukanie nowych metod jest doc wyczerpujące. Ale rezygnacja z poszukiwań z reguły kończy się na fotelu dentystycznym – i nie jest to jedno z tych spotkań, podczas których dentysta dumnie ogłasza, że „nie ma nic do leczenia” , a ty pokrywasz się pąsem zaskoczenia przemieszanego z większym szacunkiem do samego siebie. To jedna z tych wizyt  „siedź spokojnie, to tylko jeden ząb do leczenia…” 

.

.

Gorąco Ci na samą myśl? A portfel nagle popiskując szuka alternatywnej drogi ucieczki? Taaak… 

Rad jest kilka. Jednak ta jest najprzyjemniejsza. Moje siedemnastoletnie macierzyńskie doświadczenie na czterech żywych organizmach, które przepuściłam przez cały wachlarz zębowych prób i błędów jasno stwierdza – ta metoda jest najlepsza. 

Kiedy dziecko WIE DLACZEGO mycie zębów jest konieczne, łatwiej jest mu się poddać tej uprzykrzonej procedurze. Wiedza dla mniejszej zębowej publiczności nie może być jednak zbiorem nakazów, zakazów i strachów o czarnych,  wypadających w boleściach spróchniałych mleczakach. Mnie najlepiej wytłumaczył zębowe zawiłości Mistrz z „Było sobie życie „. Ta seria żyje we mnie już tyle dekad, że szok … nie będę wam mówić ile, bo pomyślicie że czas zamiast za mleczakami rozglądać się już za sztuczną szczeną:-) 

Wiedziałam zatem od razu, że to, co Wydawnictwo Hipokampus wyda zębowego z zapleczem najbardziej fenomenalnej bajki z opowieściami o ludzkim organizmie, będzie absolutnym hitem w jedenastkę nawet!

.

I…. mówiąc nieskromnie miałam rację. Ta gra – podobnie jak reszta z tej serii – jest absolutnie pochłaniająca, wciągająca i genialna! Sprytnie wplata wiedzę pomiędzy emocjonujące skoki po planszy, gdzie każde pole jest aktywne, przez co akcja do ostatniej minuty jest emocjonująca. 

O co chodzi w tej grze?

To proste- trzeba poskromić bakterie próchnicy poprzez zdobycie odpowiedniej ilości żetonów, z super miniaturowymi obrazkami pasty do zębów, szczoteczki, nici dentystycznej i płynu do płukania. W trakcie gry, dzięki pytaniom na kartach, dzieciaki dowiadują się np: dlaczego raz na jakiś czas trzeba wymieniać szczoteczkę do zębów, czy lekarstwa można popijać sokiem owocowym, co to w ogóle jest ta cała próchnica…

Dzieci nie muszą posiadać wiedzy, by wygrać. Dzięki kartom wolnego wyboru oraz podpowiedziom na kartach z pytaniami, łatwo naprowadzić każdego malucha na poprawną odpowiedź. 

Celem gry jest usunięcie wszystkich bakterii, które atakują zęby dziecka przedstawione na tabliczce Pole Bitwy. Jak wynika z tabliczki, zagrożonych jest aż 5 zębów. Zwycięzcą zostaje gracz, który jako pierwszy pozbędzie się atakujących zęby bakterii. By tego dokonać, wędrujemy pionkiem po planszy, odpowiadamy na pytania i działamy zgodnie z poleceniami znajdującymi się na kartach lub polach planszy. 

Gra odpowiednia est dla dzieci 7+. Ja grałam wspólnie z Jack’iem a potem dołączał on do innych graczy – swojego rodzeństwa. Grać mogą już 2 osoby. Maksymalna liczba graczy to 4. 

Do gry dołączona jest obrazkowo i rzetelnie wytłumaczona instrukcja, którą posiłkowaliśmy się przy pierwszych kilku rozgrywkach … 

Potem poszło już gładko … 

Bardzo polecam wam tę planszówkę. Nie tylko rozkręca zębową wiedzę, nawet najbardziej oporne dziecko sugestywnie przekonując do szorowania ale łączy ze sobą wszystkich przy jednym stole ( u mnie od licealisty po przedszkolaka z przemieszaniem mamunino – tatusiowym) 

W sumie to sprawia, że chętnie wracamy do odcinków Było sobie życie – szczególnie tego : “Kubki smakowe i zęby”. Wszyscy, którzy oglądali film, pamiętają niebieskich grubasów z kilofami I młotami pneumatycznymi, którzy starają się przełamać opór twardego szkliwa i dostać się do miazgi zębowej. Warto przypomnieć go sobie przed grą czy zaraz po niej 🙂 

Moje dziecko pochłonęło sporą dawkę zębowej wiedzy. Zaraz. Korekta. Moje dzieci. Wszystkie. Mój siedemnastolatek powiedział, że nie raz przypomniała  mu się na jakimś teście w szkole prawidłowa odpowiedź na jakieś pytanie. No wiecie … czym skorupka za młody nasiąknie… tym na teście sobie przypomni 🙂 

Polecam. Łączy nie dzieli. Nie zajmuje godzin grania, nie frustruje, uczy. Rozśmiesza. 

Do kupienia tradycyjnie na STRONIE WYDAWNICTWA HIPOKAMPUS

Warto!

Gra planszowa Bitwa o zęby

Shopping Cart
Scroll to Top