PYSZNE DO PUDEŁKA - kulinarna książka z gwarantowanym efektem WOW

On maj 13, 2016

Co zrobić, żeby się nie narobić ale zjeść dostaojnie. Pysznie znaczy. I tanio. I zdrowo . I żeby dzieciom smakowało ... Zapraszam .... :-)

PYSZNE DO PUDEŁKA 

GRAŻYNA BOBER-BRUIJN

 

Książkolubem nie staje sie człowiek z dnia na dzień. To wypracowana, okupiona poświęceniem pozycja społeczna ( rodzinna też). Wszyscy dzięki temu wiedzą, co Ci kupić ( chociaż z drugiej strony mają dylemat , czy juz tego nie masz) . U mnie sprawa jest prosta jak drut. Nie posiadam ekskluzywnych ubrań, buty mam znoszone , wszystko inne też raczej takie w stylu eklektycznym ) ,żeby nie nazwać tego innaczej. Tylko książki są miłością moją ogromną, na którą idzie spooro grosza z rodzinnego budżetu. Czytam dwujęzykowo i dwutorowo . Na iPadzie i "normalnie" . Symultanicznie dwie- trzy książki. W nocy. Głównie. Tylko wtedy jako mama czwórki wysoce absorbujących dzieci znajduję czas. To znaczy w sumie to wcale go nie znajduję. Kradnę sobie samej . Kosztem snu. Ale co tam . Jeszcze żyję. Nic mi nie jest. Za dużo jest książek na sen. 

Kucharskich książek mam wiele. Stare- po mamie, nowe, które kupuję sama. Mam. I CZYTAM. I WPRAWIAM W ŻYCIE ZA POMOCĄ FAJNYCH DAŃ. Ostatnio jakby mniej. Bo czasu mało. Pieniędzy też jakby nie tyle co dawniej . Więc często jemy powtarzające się , stałe posiłki, które moje dzieci ukochały . Chociaż na nowości są jak najbardziej otwarci - czas jakby na ich przygotowanie też się ostatnio kurczy. 
Aż tu pani kochana taki rarytas! :-)   

 

Książka z sensem, prosta, w której bon ton zastąpiony jest ludzkim językiem a jej autorka nie zawaha się użyć swoich własnych resztek jedzeniowych do przyrządzenia czegoś super.  Coś fajnego, coś co można zabrać ze sobą do pracy, dać dzieciom do szkoły ( co w świetle ostatnich rewelacji żywieniowych przedszkolno-szkolnych jest nader zjawiskiem na topie) I UWAGA! BONUS! Robiąc te wszystkie fantastyczne rzeczy nie trzeba spędzać w kuchni reszty wolnego czasu, którego - przyznajmy to szczerze - i tak nie mamy za wiele. 
Ja z pewnością nie mam wcale. Ogarniając dom, organizując zajęcia pozalekcyjne dzieci, odpowiadając na setki emaili dziennie , pakując zamówienia- wszystko to z 10 miesięcznym dzieckiem wiszącym na mnie 24/7 .... no cóż ... myśl o ugotowaniu dwudaniowego obiadu wzbudza we mnie odrazę ... 
A tak kochałam kiedyś gotować...

Miłość moją pobudziła ta ksiązka. Kulinarną. Lubię łatwe, smaczne, niedrogie, szybkie w przygotowaniu i z efektem WOW na końcu - potrawy.
I takie właśnie znajdziecie w tej ksiązce. Opis jest tak krótki, że zaczniecie sie zastanawiac "a gdzie reszta"?  Nie ma romantycznych uniesień i wspomnień z dzieciństwa. Jest to, co powinno być w przepisie. To, co dałaby wam wasza babcia, gdyby dzieliła się z wami swoimi kulinarnymi sekretami ( Jedna moja babcia kilkoma się podzieliła, druga była antytalenciem kulnarnym - chociaż przecudowną istotą , jednakże swtorzoną do wyższych niż gotowanie celów :-) 

A więc tak: Jest jasno, przejrzyście, konkretnie, ze zdjęciami , które przyprawiają o ślinotok.  Ponad 80 przepisów sprawi, że czytając tę książkę w łóżku o 22 zapragniecie wstać i przeszperać lodówkę z nadzieją na magiczne pojawienie sie tam wszystkich składników potrzebnych do przygotowania jednego z dań. 
Dzieci w końcu zaczną zjadać to,co im dacie. Cotygodniowa inspekcja placaka nie przyniezie odwiecznego rezultatu w postaci zzieleniałej, rozmokłej kanapki wciśniętej "na później" , o której "zapomniałam" :-) 
I do pracy można sobie jedno z tych dań zabrać - jeśli wam współpracownicy wszystko wyżrą za pierwszym razem, to znaczy ,że efekt WOW zostal osiągnięty. 

 

Kończę, bo sałatka z wędzonym kurczakiem czeka na mnie w lodówce ( chyba, że dzieci mnie uprzedziły).
Nie dodaję, że polecam, bo to oczywiste.  
Lecieć, kupować, robić, jeść, cieszyć się ! 

To zalecam !

 



Komentarze


Zostaw swój komentarz