"Nie ze mną takie TERE-FERE " to książka , dzięki której wasze dzieciaki pokochają czytanie !

On czerwiec 6, 2017

Jakie plany na wieczór mają wasze dzieci? Film, granie na komputerze? A może książka, którą przeczytają od deski do deski za jednym posiedzeniem ? Tak tylko sugeruję .... 

Żyjemy w świecie, gdzie książka ma zdecydowanie mniejsze znaczenie niż „dobry” film . Analfabetyzm współczesny szerzy się wszędzie. Współczesny „nie-czytacz” może spokojnie i bez większych problemów przejść przez życie a jego ułomność specjalnie w niczym nie będzie mu przeszkadzać. W końcu jest wśród swoich - takich jak on oglądaczy, komentatorów, słuchaczy … 

Nie należę do tej grupy. I staram się, żeby moje dzieci też nawet nie wiedziały o jej istnieniu. Czytamy dużo, czytamy wspólnie, w samotności, na kanapie, w łazience , na tarasie… rano, późną nocą i w ciągu dnia urywając chwilę na powrót do świata, który właśnie nas zafascynował. 

Nie zawsze jednak tak było. Moje dwujęzyczne dzieci czytają po polsku i angielsku . Wydawać by się mogło, że taka sytuacja ma same zalety…. no coż… jak to w życiu bywa… jedne rzeczy lubimy bardziej , inne mniej . Na wczesnych etapach ich życia czytałam im głównie ja , w większości po polsku … Czytanie po angielsku okazało się zmorą i „złem koniecznym”  kiedy starsze dzieci miały czytać same. Do czasu … kiedy ich tata nie przytaszczył do domu pudła z książkami po angielsku … Z ponad 20 książek kilka z ich okazało się hitami iiiiiii….. dzieciaki załapały językowego bakcyla … Ta euforia trwa do dzisiejszego dnia - raz jest gorzej , raz lepiej … a od czego to zależy ? Jak zawsze - od tego, co aktualnie jest na czytelniczej tapecie… 

Sami wiecie, jak nie -fascynowały nas niektóre lektury szkolne . Z całym szacunkiem dla ich autorów - nie miałam wypieków na twarzy czytając  „Pana Tadeusza”, „Konopielkę" musiałam przemęczyć a czytanie „O psie , który jeździł koleją”  z moją starszą trójką dzieci było dla mnie swoistą karą - milczącą, bo nie przyznałam im się do tego oczywiście tłumacząc cierpliwie wszystkie archaiczne zwroty, które bardzo utrudniały nam płynne czytanie i zagłębianie się w historię. 

Po tym przydługim wstępie zmierzamy w końcu do meritum sprawy - nikt z nas nie lubi czytać czegoś, z czym - chociaż w najmniejszym kawałku - nie może się utożsamiać. Miłośnik piłki nożnej będzie miał odruch wymiotny , kiedy zmusi się go do czytania romansu, mięsożercę bawią książki o wegetariańskim odżywianiu … a dzieci? Na każdym etapie życia lubią inny rodzaj książek. Ale żeby w ogóle chciały czytać , trzeba podtykać im pod nos rożne książki, trzeba z nimi czytać , aż w końcu trafi się na tę PIERWSZĄ, która - będąc kamieniem milowym czytelnictwa naszego dziecka- sprawi, że jest po jakimś czasie wasza pociecha spyta , czy jest może druga część książki , którą właśnie skończyła czytać . Nie wiem jak u was - u mnie ten moment pierwszej czytelniczej samodzielności był super głośno celebrowany a jego zwieńczeniem było zawsze uszczuplenie zawartości mojego portfela i zakupienie kolejnej części tego dzieła, które wciągnęło moje dziecko bez reszty . 


W dzisiejszym gąszczu nowości wydawniczych trudno jest natrafić na to COŚ. Często podtykam moim dzieciom rożne różności . Ze skutkiem rożnym …. :-) Tym razem jednak opowiem wam o książce , którą przeczytali wszyscy  ( ja też ) . Zaiskrzyło u wszystkich moich dzieci - dlatego po przeczytaniu całości zgodziłam się zostać patronem tej książki.  Całość utrzymana w klimacie „ Dziennika Cwaniaczka” , dla dzieci 7+ chociaż moim zdaniem to fajna lektura również dla młodszych dzieci ,którym czytają rodzice . Mój 14 latek też „połknął ją na raz” . 

NIE ZE MNĄ TAKIE TERE-FERE 

której autorem jest 

JIM SMITH

by Wydawnictwo Znak

Bartek Frajer ma najlepszego kumpla, chodzi do szkoły i ogólnie życie nie jest dla niego takie złe pomimo „odstającego” nazwiska . Do czasu … kiedy w szkole nie pojawia się nowy chłopak - Darek Derenowski , który swoim postępowaniem sprawia, że Bartkowi odechciewa się wszystkiego. Nowy wiecznie siorpie oranżadę z puszki, beka i uprzykrza naszemu bohaterowi życie na każdym kroku. A przynajmniej się stara. Ale nie takie tere-fere z Bartkiem! - żaden cwaniaczek mu nie podskoczy :-) 

Duży druk, komiksowe rysunki na każdej stronie, kieszonkowe wydanie i ciekawy splot wydarzeń - wszystko to sprawi, że wasze dzieci z chęcią sięgną po tę książkę i przeczytają ją od dechy do dechy . Wróżę im spektakularny sukces :-) 

Pamiętajcie - kropla drąży skałę. Niech pierwszą kropelką lub może i nawet siódmą stanie się „Nie ze mną takie TERE-FERE”  

Bardzo wam ją polecam ! 

PREMIERA KSIĄŻKI 14 CZERWCA 

Na Facebook'u  POMYSŁOWA MAMA  zaczynam już dziś konkurs w którym do zdobycia jest 4 egzemplarzy 

Zapraszam !!!




Komentarze


Zostaw swój komentarz