IGNAŚ KITEK ARCHITEKT - Jak dodawać dziecku skrzydeł zamiast mu je podcinać

On luty 4, 2017

Historia chłopca, który chce zostać architektem jest genialną, absolutnie wartą przeczytania opowieścią, która może stać się punktem wyjścia nie tylko do ciekawej rozmowy z rodzicami i nauczycielami i nie tylko o architekturze. Dzieci to urodzeni odkrywcy a my - dorośli - wspierając ich rozwój i wsłuchując się w ich potrzeby dajemy im szansę stać się kim tylko zechcą. Bo przecież mogą. Bo mają w sobie tę moc!

Naturalna ciekawość dziecka to skarb nie do przecenienia. Ignaś miał jej całe pokłady. A na dodatek ukochał sobie architekturę, konstrukcje najróżniejsze i budowanie. Wieża z brudnych pieluch , sfinks z piasku przed domem - kto mógłby zapomnieć te cuda. Na szczęście bohater ma wspierających go w tej nietypowej pasji rodziców . Nie do końca rozumieją chyba jego potrzebę konstruowania, nie mniej jednak nie tłamsząc jego marzeń pozwalają mu na wewnętrzny rozwój .Buduje więc nasz bohater wszystko co wymyśli zapamiętale wyrażając tym własne"ja". 

I nagle... trafia do szkoły. Szkoła jak to szkoła - trzeba się dostosować. Być jak "inni" . Dobrze napisać test i wyrobić się w czasie. Nauczycielka Ignasia stara się więc wepchnąć chłopca w pewne uczniowskie ramy sprawia, pozbawia go możliwości swojego wyrażania emocji. Chłopiec stoi więc pomiędzy młotem a kowadlem - ma się dostosować i "nie być sobą" czy zbuntować się i być "tym innym". To częsty dylemat dzieci w wieku szkolnym w dzisiejszych czasach. Niestety nader często roztrząsany z korzyścią dla szkoły a nie dziecka. Chłopiec zaczyna powoli oswajać się z myślą,że swoje ukochane przyrządy kreślarskie będzie musiał zamienić na zwykłe pudełko kredek.

 

Autorka pięknie wplotła w Ignasiową opowieść historię pani Alinki - nauczycielki . Dzięki temu - niejako zza kulis - poznajemy jej historię, która prowadzi nas wprost do wyjaśnienia - dlaczego jest ona taka zgorzkniała i niechętna pasji chłopca. Możemy więc wczuć się w jej losy i bardziej zrozumieć- wytłumaczyć naszym dzieciom - , że każdy ma swoje powody konkretnego zachowania.

 

Na szczęście przygoda chłopca kończy się happy endem. Przypadek sprawia, że tylko właśnie Ignasiowe umiejętności i jego pasja do konstruowania są w stanie wydobyć z przykrej sytuacji dzieci i nauczycielkę, będących na szkolnej wycieczce.

 

Dopiero w trudnej sytuacji wszyscy pojmują, jakim skarbem jest zdolny budowniczy. Nawet pani Alinka docenia w końcu umiejętności chłopca mówiąc:" żadne nie dzieje zło się, kiedy, mając lat osiem, ktoś z uporem buduje marzenia".  Chłopiec z radością rozwija więc swoje pasje i dzieli się nimi z rówieśnikami, ucząc tym samym wszystkich czytelników, że warto wierzyć w siebie i być wytrwałym w dążeniu do celu. To nauka, którą nie tylko dzieci - ale również i my - dorośli - możemy z łatwością wynieść z tej książki . Chcąc wspierać rozwój dziecka - czasem wystarczy mu w tym rozwoju po prostu nie przeszkadzać:-)

 

Warto również zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię , która ładnie krystalizuje się podczas czytania tej książki - brakuje w szkole nauki o architekturze. Twórcze umiejętności zdobywane na tym etapie rozwoju dziecka mogą mieć ogromny wpływ na to, jak dobrze dzieci poradzą sobie z codziennymi problemami , kiedy wkroczą już w dorosłość. Rodzice są coraz bardziej świadomi potrzeby twórczej edukacji , która pozwoli im lepiej funkcjonować w życiu. Dodatkowe zajęcia - tak - ale w zgodzie z pasjami maluchów. Przyzwolenie na nudę? Jak najbardziej - to przecież najbardziej kreatywny czas dla dziecka! Balas panie i panowie, balans! 

Nie wyobrażam sobie, że można nie zakochać się w tych niesamowitych rysunkach, tym tekście - a właściwie jego tłumaczeniu . Humor i niepokorność tekstowo-rysunkowa sprawia, że zarówno Ty - czytając tę książkę swojemu dziecku - jak i ono samo - będziecie chcieli "pobawić się w architekturę"

Do czego was oczywiście gorąco zachęcam. 

Więcej na temat tej książki znajdziecie zapoznając się z Wydawnictwem Kinderkulka

Serdecznie polecam!



Komentarze


Zostaw swój komentarz